Konie i jeźdźcy oraz inne końskie sprawy ...

logo

Międzynarodowe Oficjalne Zawody
w Skokach przez Przeszkody.




Niedziela, 22 lipca 2001.


Widok z głównej trybuny.

Właśnie zakończyły się na poznańskiej Woli zawody CSIO w skokach przez przeszkody. Było kolorowo, elegancko i sportowo. Widzieliśmy wielu VIP-ów, a pieski tylko z rodowodem. Niestety, na głowach pań zabrakło kapeluszy, czyli mamy jeszcze coś do nadrobienia. Podziwialiśmy też dwóch konnych policjantów.

Trzeba przyznać, że poziom sportowy zawodów jest coraz lepszy o czym mogą świadczyć dwa nazwiska z zachodniej Europy, które znamy z Pucharu Świata. Co prawda, przy jednym z nich imię się nie zgadza, ale wierzymy, że to rodzina.

Niestety, organizatorzy oprócz tego, że wpuścili nas (czyli publiczność) za darmo i to na głowną trybunę, zarezerwowaną zwykle dla VIP-ów, nie uznali nas (czyli publiczności) za element niezbędny na zawodach. Po pierwsze - jeden z dwóch głównych konkursów, decydujących o tym, że jest to właśnie CSIO, rozegrany został w piątek, o godzinie 15.00. W związku z tym obejrzeli go przede wszystkim startujący w nim zawodnicy. Mam na myśli Grand Prix Poznania o nagrodę Grupy PZU (konkurs dokładności, wys. ok. 160 cm). Żeby było śmieszniej, w konkursie tym - cytuję z programu - "najlepsi jeźdźcy CAŁEGO turnieju walczą o tytuł Championa imprezy". Udało nam się jednak dowiedzieć, że wygrał zawodnik holenderski Ben Shröder, na koniu Jewel's Pleonast. Drugi był nasz Piotr Morsztyn na Jokerze, a trzeci Filippo Rizzi z Włoch, na koniu Easy Jumper. Godny odnotowania jest fakt, że tylko dwaj pierwsi mieli bezbłędny przejazd podstawowy i walczyli w rozgrywce. Miejsca pozostałych Polaków: Grzegorz Kubiak (Orkisz) - 4, Jacek Zagor (Elf) - 7, Krzysztof Leśniak (Wagram) - 18, Grzegorz A. Kubiak (RGB Landino) - 21, Tomasz Klain (Carat 43) - 24.


Piotr Morsztyn i Joker nad rowem z wodą.

Wczoraj, czyli w sobotę obserwowaliśmy osobiście finał Rundy Młodych Koni o nagrodę Prezesa Agencji Własności Rolnej Skarbu Państwa (konkurs dokładności, wys. ok. 140 cm). I tu kolejna łyżeczka dziegciu do beczki miodu organizatorów: zero materiałów informacyjnych, tylko to, co z głośnika i na tablicy świetlnej - dobrze, że od roku już ją mamy. Emocji nie brakowało. Piski i omdlenia u pań wywołał Jacek Bobik zajmując drugie miejsce na koniu Czara i przegrywając w rozgrywce, po czystym przejeździe, zeledwie o 0,54 (pół!) sekundy. Zwyciężył Holender Piet Raymarkers na koniu V. Schijndel's Pitstop. Trzecia była Angielka Helen McNaught na koniu Corlette. Do rozgrywki zakwalifikował się również Jacek Zagor, zajmując ostatecznie dziewiąte miejsce. Pozostali Polacy: Marcin Tomporowski (Mozambik) - 12, Krzysztof Prasek (Palegra) - 14, Grzegorz Kubiak (Fides) - 15, Krzysztof Leśniak (Gig) - 17, Tomasz Klain (Chwała) - 21, Bartosz Goszczyński (Cap Horn) - 22, Marek Lewicki (Literatin) - 23. Paru słów komentarza wymaga start Jacka Zagora. Był to przykład typowej - niestety - dla naszych zawodników nieobliczalności i zasady "co się polepszy, to się pop...". Po czystym przejeździe podstawowym, w rozgrywce wywołał salwy śmiechu publiczności swoją komediową jazdą. Z sześciu przeszkód zdemolował trzy, jadąc w pożałowania godnym stylu. Na szczęście dla niego, na ostatniej przeszkodzie udało mu się walnąć tylko w pionowy, ozdobny słup, pozostawiając na swoim miejscu wszystkie elementy poziome i nie zarobić w ten sposób punktów karnych.


Jacek Bobik i Czara.

No i wreszcie dzisiaj - najważniejszy konkurs: Puchar Narodów Samsunga o nagrodę Prezydenta Rzeczypospolitej Polskiej (konkurs zespołowy, wys. ok. 160 cm). Tym razem nie dałem się zbyć organizatorom i odnalazłem dziuplę, w której można było otrzymać (bo zawody już się kończyły, a trochę po obdzieleniu kogo trzeba zostało) listę startową, tabele wyników i program (już tylko na pamiątkę). I znów Polacy pozostawili niedosyt jadąc jak kulki w maszynie losującej. Po pierwszym nawrocie zajmowali przedostatnie, szóste miejsce, choć ich przejazdom nie można było wiele zarzucić. Za to w drugim nawrocie pojechali prawie rewelacyjnie. Prawie, bo do czystych przejazdów Grzegorza Kubiaka i Jacka Zagora, Krzysztof Prasek "dorzucił" dwanaście punktów karnych. Ostatecznie Polacy jadący w składzie: Grzegorz Kubiak, Krzysztof Prasek, Jacek Zagor i Piotr Morsztyn zajęli bardzo dobre, czwarte miejsce za Niemcami, Włochami i Szwajcarami, a przed Szwedami, Belgami i Holendrami. Niedosyt wynika z tego, że otarli się o trzecie, a nawet drugie miejsce.

Przyjemnym dla nas końcowym akcentem zawodów było wręczenie Piotrowi Morsztynowi nagrody dla najlepszego jeźdźca zawodów i jego triumfalna runda honorowa.


Puchar Narodów - dekoracja.




* powrót